Irysek Wąs i sekret Naomi
Jak potoczyły się losy Iryska i jego ukochanej?
przez Rina 26 kwietnia, 16:51 w Inne Fotostory
306 10

W domu Sandry i Iryska od rana trwało istne szaleństwo. Sandra biegała w tę i z powrotem, co chwila dokładając coś do wielkiej walizki, która od tygodnia czekała na nią w przedpokoju. Przy okazji za każdym razemp rzeglądała się w lustrze, wygładzając niewidoczne fałdki na swojej wspaniałej sukni ślubnej.

Image title

- Och Irysku, jestem taka roztrzepana! - westchnęła Sandra, uśmiechając się jednak tak, jakby wcale jej to nie martwiło – Powinnam już dawno wszystko przygotować, a nie wariować na godzinę przed swoim ślubem!

Irysek przewrócił tylko oczami i przestał zwracać uwagę na swoją panią. Od pół roku, czyli odkąd Leszek oświadczył się Sandrze, ślub był dla niej tematem numer jeden. Cały czas opowiadała o podwiązkach, kwiatach i liście gości, nie zauważając nawet, że Irysek ma swoje własne zmartwienia.

Image title

Coś zaczęło się psuć w relacji Iryska i Naomi. Chociaż Irysek starał się jak mógł, aby uszczęśliwić swoją ukochaną, ona wcale nie wydawała się zadowolona. Od jakiegoś czasu zrobiła się oschła i nieczuła. Źle reagowała na przyjazne trącenia nosem, wszystko ją złościło, a na upolowane przez Iryska myszy, które do tej pory były dla niej wyjątkowym rarytasem, wprost nie mogła patrzeć.

Iryska bardzo smucił ten stan rzeczy. Martwił się, że straci swoją ukochaną. Podejrzewał nawet, że w zmianie zachowania Naomi udział miał ten okropny tchórz Heban, ale nie – od czasu spotkania ze szkieletem w selvadoradyjskiej Świątyni słuch po nim zaginął.

Image title

Irysek z ciężkim westchnieniem zerknął na zegarek i zaniepokoił się. Naomi powinna pojawić się z Leszkiem już dobre 15 minut temu. Czy coś mogło się stać? Zanim Irysek zdążył się porządnie zmartwić, usłyszał dźwięk nadjeżdżającego samochodu. Są, nareszcie!

Jak wielkie było zdziwienie Iryska, kiedy w progu pojawił się Leszek, ale bez Naomi. Przestraszony Irysek podbiegł do czule witającej się pary narzeczonych i zaczął przeraźliwie miauczeć. Tym przeszywającym uszy hałasem pytał o to, co stało się z Naomi, ale Leszek i Sandra nie mogli go przecież zrozumieć.

Image title

- Czyżby Iryskowi nie podobała się myśl o naszym ślubie? - zaśmiał się Leszek – Chyba stara się nam przeszkodzić.

- Przecież wiesz, że Irysek bardzo Cię lubi! - odparła Sandra – Powiedz lepiej, co z Naomi. To już dziś?

Słysząc imię swojej ukochanej Irysek przestał miauczeć i nadstawił uszu. Co takiego się dziś zdarzyło, że Naomi nie przyszła?

- Tak, to już dziś. - wyjaśnił tajemniczo Leszek – Sąsiadka z nią została, wszystko będzie dobrze.

Teraz Irysek zaniepokoił się na poważnie. Naomi coś się stało? Była chora? Potrzebowała jego pomocy? Irysek zaczął kręcić się niespokojnie. Do ślubu została niecała godzina. Irysek wiedział, że Sandra bardzo chciała widzieć go na tej uroczystości i nie pasowała mu myśl o zawiedzeniu pani, ale musiał sprawdzić, co dzieje się z Naomi.

Image title

Wykorzystując fakt, że Leszek i Sandra pakowali walizki do bagażnika, Irysek niepostrzeżenie wymknął się z domu. Nie zwracając uwagi na liście i gałęzie, biegł ile sił w łapkach i całkiem poczochrał futerko. Nie zwracał jednak na to uwagi – teraz liczyła się tylko Naomi.

Kiedy Irysek dobiegał już do domu Leszka i Naomi, usłyszał pełne wysiłku miauknięcia swojej ukochanej. Brzmiało to tak, jakby Naomi działa się jakaś krzywda. Czy ktoś ją bije? Może to ta sąsiadka? Irysek przyspieszył, wyciągając już pazurki, aby rozprawić się z tą okropną kobietą.

Bojowo nastawiony Irysek wpadł do domu Naomi przez niedomknięte drzwi kuchenne i nagle stanął jak wryty. Jego zmęczona ukochana leżała spokojnie w koszyku, a wokół niej biegały trzy puchate kuleczki. Niezdarne i nieporadne, ślizgały się do drewnianej podłodze i z trudem zachowywały równowagę. Mimo wszystko były to najsłodsze stworzonka, jakie Irysek kiedykolwiek widział.

Image title

- Irysku! - zawołała Naomi, dostrzegając swojego ukochanego – Zobacz jakie śliczne są nasze dzieci!

Dzieci?! Te małe kulki to były jego dzieci? Naomi była w ciąży? Iryskowi całkiem zakręciło się w głowie.

- Przepraszam, że Ci nie powiedziałam. - zaczęła przepraszająco Naomi – Sama nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nigdy wcześniej nie miałam kociaków. Zauważyłam, że Leszek szczególnie o mnie dba i częściej chodzimy do weterynarza, ale jakoś tego nie skojarzyłam... Dopiero dzisiaj, kiedy się zaczęło...

- To nic, nic się nie stało. - powiedział Irysek, kiedy otrząsnął się z pierwszego szoku – Czyli mówisz, że jestem tatusiem?

- Dokładnie! Spójrz, czyż one nie są śliczne?

Image title

Istotnie tak było. Malutkie kociaki od razu chwytały za serce. Zdawało się, że instynktownie rozpoznały swojego tatę, bo zaczęły się do niego łasić i przytulać. Irysek nie mógł oprzeć się ich urokowi. Chciał bawić się ze swoimi dziećmi i zupełnie zapomniał o rychłym ślubie Leszka i Sandry. Na szczęście Naomi wykazała się lepszą pamięcią.

- Leć do Sandry, Irysku. - ponagliła – Bądź z nią i z Leszkiem w tym ważnym dniu. Ja zaopiekuję się z naszymi kociakami, a ty dołączysz do nas później. Jeszcze ci się znudzą, zobaczysz! - zaśmiała się.

- Nigdy! - zapewnił solennie Irysek – Ale dobrze, biegnę na ślub. Dasz sobie radę?

Image title

Naomi potwierdziła skinięciem łebka, więc Irysek jeszcze raz przytulił swoje dzieci i wyszedł. Musiał teraz pędzić do kościoła. Nie przejmował się kolejnym wyczerpującym biegiem, bo był bardzo szczęśliwy – wyjaśniła się zmiana nastrojów Naomi, w ich związku wszystko wróciło do normy, a w dodatku został ojcem trzech cudownych kociaków. Czy można było chcieć od życia czegoś więcej?

Zziajany Irysek wpadł jak burza do kościoła i zorientował się, że zdążył w ostatniej chwili. Leszek i Sandra wymieniali się już obrączkami, a weselni goście bili im brawo. Sandra była bardzo szczęśliwa – uśmiechała się promiennie, a w oczach lśniły jej pełne radości łzy.

- No, teraz wszystko się ułoży. - pomyślał równie zadowolony Irysek – Oboje z Sandrą założyliśmy rodziny, ja mam dzieci... O matko! - poraziło go nagle – Chyba muszę znaleźć sobie pracę...

Image title


Fotostory